• Wpisów: 337
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 21:53
  • Licznik odwiedzin: 23 985 / 2312 dni
 
toskomplikowanee
 
Optymistkaa .: Odkąd byłam mała nienawidziłam szpitali. Kojarzyły mi się zawsze ze śmiercią. Odkąd tam trafiłeś, byłam tam prawie codziennie. To dziwne uczucie, gdy wchodząc do recepcji panie pielęgniarki wiedziały kim jestem. Często spoglądały na mnie ze smutkiem. Pamiętasz jak zasnęłam z tobą ? nie wyprosiły mnie mimo, że wiedziały, że to wbrew etyce. Często przekraczałam godziny odwiedzin. Dla Ciebie olałam szkołę. Dostawałam zjebki za opuszczone lekcje, pogorszone oceny. Wszystko dla Ciebie. Jak dziś pamiętam, że jednego dnia, kiedy weszłam do szpitala, zdziwiona moim widokiem pielęgniarka powiedziała mi, że Cię wypisali. Spodziewałam się najgorszego. Wiesz co wtedy zrobiłam ? Wsiadłam w autobus i przejechałam te pieprzone kilometry, by upewnić się, że żyjesz. Nigdy nie zapomnę tego co powiedziałeś mi gdy stanęłam w Twoich drzwiach. 'Co ty tutaj robisz ?' - zapytałeś zdziwiony. Wyglądałeś na zdrowego. to było dla mnie dziwne. Zauważyłam, że się pakujesz.' gdzieś jedziesz ? 'tak jadę. miałem do Ciebie zadzwonić. ale nie potrafiłem'- powiedział nie patrząc mi w oczy. Wiedziałam, że kłamał. wcale nie miał zamiaru mi powiedzieć. 'gdzie jedziesz?' zapytałam, nie zwracając uwagi na to, co powiedział wcześniej. 'wyjeżdżam za granicę.' powiedział. 'Kochanie gdzie jesteś ?' - usłyszałam czyjś kobiecy głos. 'już idę, poczekaj. zamknę tylko jedną sprawę.' - odkrzyknął. do oczu napłynęły mi łzy. Odwróciłam się i ruszyłam na drogę. Nie pobiegł za mną. Nie zainteresował się tym, że nie mam jak wrócić. Nie wytłumaczył mi nic. po prostu wyjechał. Następnego dnia do domu przywiozła mnie policja. Spałam na dworcu, nie znałam tam nikogo, nie miałam co ze sobą zrobić, nie miałam pieniędzy. Ukradli mi telefon i portfel. Rodzice zgłosili zaginięcie. Kiedy weszłam do kuchni, brudna i zapłakana, mama nie powiedziała nic, wiedziała, że coś się stało, ale nie zadawała pytań przytuliła mnie i poleciła tacie przygotować mi kąpiel. Czułam się strasznie upokorzona. Wieczorem usiadłam przy kominku zastanawiając się dlaczego to zrobił. Przyszła mama z kubkiem gorącej herbaty, czułam, że muszę jej wszystko wyjaśnić. 'Mamo... ja przepraszam. zachowałam się jak kretynka, mogłam do was zadzwonić. ale kiedy dowiedziałam się, że go wypisali, chciałam go zobaczyć.' - powiedziałam i rozpłakałam się na dobre. 'Nie płacz kochanie. wiem co się stało. Byłaś w Sosnowcu. więc byłaś u niego.'- powiedziała obejmując mnie ramieniem. 'On miał inna, ani razu nie była u niego w szpitalu, wyjechał z nią. tak po prostu po tym wszystkim.' - mówiłam i płakałam. Opowiedziałam jej całe zajście. Od tych wydarzeń minęły 2 lata. Pamiętam to jak dziś. Teraz mam kochającego chłopaka, świetny kontakt z mamą i normalne życie. Powtarzałam tamtą klasę, bo nie dałam rady się już wyciągnąć. Teraz zdałam maturę. jestem szczęśliwa. Czasem chodzę jeszcze na terapię, ale już coraz rzadziej. tamte wydarzenia mnie mimo wszystko wzmocniły.

GITARA.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego